|
Nazwa substancji: Spice 2x400 mg (8 euro w Hemp Shopie na Capel Street w Dublinie)
Poziom doświadczenia: marihuana, haszysz, alkohol... Niby niedużo a tak wiele
Dawka: jedna lufka + 2 wiaderka
Set & Settings: Środa, Godzina 17, Dublin, Howth, pogoda średnia (jak to w Irlandii)
Wróciłem z miasta z zakupami... 800mg Spice (mieszanka dziewięciu różnych legalnych ziół) Idąc do domu cieszyłem się jak dziecko, między innymi z tego że w polsce ciężko to kupić na ulicy, tylko przez internet na seed.pl jak na razie.
Wysypałem spice'a z saszetki na stół - okropny miał... Po komentarzach ludzi którzy mieli z tym styczność słyszałem że już jedna lufka tego specyfiku morduje Ciężko było nabić w lufke...Okropny miał, jednak udało się...
Podpaliłem raz i zaciągnałem się, dym śmieszny, strasznie lekki i troche gryzący. Zapach naprawde ładny, coś jak palone suszone kwiaty Paliło się bardzo dobrze, wystarczy raz podpalić i cała lufka momentalnie się zgrzała. Niestety zwykła szklana lufka okazała się złym pomysłem, gdyż komety bombardowały moje gardło. Dałem rade, wyplułem żar z ust, usiadłem do kompa. Po paru minutach zrobiło się ciekawie, wyostrzenie zmysłów na muzyke, która wchodziła w moje ucho jak nóż w masło... Pomyślałem , że to jeszcze nie to i po 30 minutach nadszedł czas na wiaderko. Dym który znajdował się w butli był strasznie lekki, nie chciał w ogóle zintegrować się z moimi płucami dzięki czemu musiałem jedną 1,5 litrową butelke ściągać na 3 razy. Odłożyłem wszystko i posprzątałem po sobie, żeby nie było, że po ćpaniu syf zostawiam Ruszyłem w kierunku toalety celem załatwienia się... I tu zaczyna się prawdziwa bomba
Patrzyłem się w swoje odbicie w lustrze jakby w odbiciu była w ogóle inna osoba, niesamowite doświadczenie;]
Po 3 minutach przeglądania się w lustrze dostrzegłem mega czerwone oczy - po zwykłym staff'ie takich nie mam, co wywołało lekką schize Mój narząd wzroku był naprawde upalony, czerwony jak mak na łące
Dziwne myśli w głowie - a że przez 30 minut bombardowałem uszy muzyką, ona dalej siedziała w mojej czaszce;]
Zaczełem śpiewać improwizując jakąś piosenke o żydach i jabłkach, do melodii którą sam wymyślałem
W końcu zacząłem się zastanawiać po co to robie ;p Usiadłem na parapecie i zamknąłem oczy. Mrowienie w nogach, mrowienie w rękach, mrowienie wszędzie... Było fajnie
Nie wiem czy gastro które pojawiło się niedługo po mrowieniu było spowodowane tymże specyfikiem, czy może tym że wizja odurzenia się czymś nowym wyeliminowała chęć zjedzenia obiadu
Jakieś szybkie kanapeczki które żułem jak gume do żucia;) Skończyłem oglądać film "Życie jest piękne" który zacząłem oglądać dzień wcześniej. Jest tam taka scena gdy amerykanie odbijają włoski obóz koncentracyjny,
i dzieciak którego ojciec został zastrzelony spotyka swoją matke... Głupio to powiedzieć ale moje emigranckie przemyślenia, brak pracy i ogólnie cała ta substancja spowodowała moje wzruszenie i okropną rozpacz trwającą 10 minut połączoną z płaczem
Moi sublokatorzy włączyli sobie "the Big Lebowsky", niestety była już godzina 22, zmęczenie i lekki zrzut (faza schodziła) spowodowało szybkie uśnięcie i głupie sny których do tej pory nie pamiętam |